Bóg nie jest w mainstreamie

„Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić.”

I List do Koryntian 6:12

W rozmowie z osobami niewierzącymi/poszukującymi wielokrotnie zadawano mi pytania odnośnie zakazów i nakazów, które obowiązują w mojej „religii”. Pamiętam, gdy, jako świeżo nawrócona 10-latka, na pytanie mojej koleżanki, miłośniczki Harry’ego Pottera, o tenże film, odpowiedziałam, że filmu tego nie oglądam i ona, jako osoba zainteresowana oddaniem życia Bogu, również nie może. Chociaż temat jest drażliwy, nie da się ukryć, że co do zasady, miałam rację. Dyrektywny sposób promowania mojej wiary był jednak pozostałością właśnie po owej „religii”, którą wyznawałam do momentu prawdziwego nawrócenia. Z czasem, gdy sama zaczęłam doświadczać prawdziwej przemiany myślenia, pojęłam, że relacja z Bogiem nie ma żadnego związku z zakazami i nakazami, o które wszyscy zawsze mnie tak ochoczo pytają. Bóg to nie religia. Gdy jesteś naprawdę blisko Jezusa, nie sugerujesz się w życiu tym, co musisz i tym, czego nie możesz. Ty po prostu nie chcesz robić pewnych rzeczy. Zbliżając się do Boga, samoistnie zaczynasz weryfikować swoje znajomości, swoje zainteresowania, swoje nawyki. I, co najlepsze, nie robisz tego w atmosferze poczucia, że coś tracisz! Czujesz, że miłość do Boga jest silniejsza niż miłość do wszystkich tych dziedzin życia, które do tej pory były dla ciebie tak istotne. Osoby niewierzące czasem nie są w stanie tego pojąć, bo patrzą na sprawy duchowe cieleśnie. Co to znaczy? Myślą, że będą musieli sami ciężko walczyć o to, by coś w życiu poświęcić. Często nie widzą w ogóle sensu w tym, by cokolwiek poświęcać. Gdy zmienia się punkt widzenia z cielesnego na duchowy, dostrzegasz, że nie musisz walczyć sam – zapraszając Boga do swojego życia, zapraszasz do niego też Ducha Świętego, który mając dostęp do twojego serca, zaczyna w nim działać. Z pewnymi osobami, zachowaniami, przyzwyczajeniami zaczynasz się z czasem po prostu sam czuć niewygodnie.

Bóg nie ogranicza twojej wolności. Bóg tą wolność ci daje. Najlepiej zrozumiemy to jednak, gdy zdecydujemy się Mu zaufać, by sam mógł nam to pokazać. Żyjemy w świecie, który pozwala nam być kim chcemy. Ograniczenia przestają istnieć. Nie wydaje mi się to być dobre ani dla jednostki ani dla społeczeństwa. Można to trochę przyrównać do zjawiska anomii społecznej (w skrócie: braku jakichkolwiek zasad społecznych). Anomia prowadzi do chaosu moralnego. Podważany jest dotychczas obowiązujący porządek rzeczy, a to z czasem prowadzi do zaniku autorytetów. Jest dużo haseł i dużo idei, ale brak możliwości wybrania jednego, przez co ludzie tracą rachubę, którą drogę w życiu obrać. Wielość możliwości wywołuje u większości ludzi presję, a i z czasem de-presję, bo do tej presji dochodzi ciągłe porównywanie się z innymi, obniżenie poziomu własnej wartości i szereg innych psychologicznych konsekwencji. Bardzo dużo młodych ludzi odczuwa problemy z samoakceptacją. Znaczna część ich życiowych, mniej lub bardziej ważnych, wyborów wynika z potrzeby podporządkowania się jakiemuś obecnie obowiązującemu schematowi, a jeszcze częściej, niestety, trendom społecznym. To, jakiej ktoś słucha muzyki, jak się ubiera, jakie głosi poglądy, to często nie kwestia dobrze przemyślanej decyzji, a faktu, iż bezrefleksyjne płynięcie z mainstreamem zapewnia im sympatię innych ludzi. Czy zapewnia jednak szacunek? Ciężko powiedzieć.

A Bóg nie jest w mainstreamie, nie jest w trendach i raczej nigdy nie będzie. Będzie On za to zawsze prawdziwą wolnością, prawdziwą miłością i prawdziwą akceptacją. Wielu ludzi nie chce zaryzykować i się przekonać, chociaż prawdę mówiąc, ryzykują niewiele – trochę swojego czasu i swojej uwagi. Patrzą na wiarę przez pryzmat tego, z czego będą musieli zrezygnować na rzecz Boga. Słuchaj, z niczego nie musisz rezygnować. Zapewniam cię, że sam będziesz Boga BŁAGAŁ, by wyrwał cię z pewnych rzeczy. A wtedy zobaczysz, że wolność tego świata, którą się teraz tak promuje, jest tak naprawdę zniewoleniem. Oddając życie w ręce Boga, poczujesz prawdziwy oddech wolności. I właśnie w tej atmosferze niebiańskiej wolności i biblijnie rozumianych wartości, będzie prowadzony ten blog.

Jeśli poruszył cię ten krótki wpis, daj mi znać i podziękuj Bogu. Jeśli potrzebujesz rozmowy, jestem do twojej dyspozycji. Zasubskrybuj, jeśli jesteś ciekawy dalszych treści. Błogosławię was w imieniu Jezusa!

3 myśli w temacie “Bóg nie jest w mainstreamie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: